W tym roku ponownie postanowiłem na jesieni pojechać w Bieszczady – mając nadzieję na to, że w końcu uda mi się trafić w ten moment, kiedy jest „kolorowo”. Wygląda na to, że tym razem się udało. Ale od początku….
Kiedy zbliżał się termin wyjazdu – prognozy pogody były nieubłagane. Miałem przed sobą wizję tygodniowego chodzenia w deszczu. Na szczeście, jak to z prognozami bywa – okazało się, że będzie lepiej, padało tylko w sumie 2 dni i to też nie specjlanie mocno. Pierwszego dnia oraz ostatniego nawet wyszło słońce….

Kiedy słyszałem historie o tym co to znaczy Bieszczady jesienią, to tochę nie wierzyłem, bo moje dotychczasowe jesienne doświadczenia oscylowały raczej w okolicach klasycznych ponurych brązów. Jednakże wszystko się zmieniło, kiedy w drodze na miejsce minąłem mniej więcej Ustrzyki Dolne…. Nigdy nie myślałem, że drzewa mogą mieć jednocześnie tyle kolorów. Co więcej, po kilku dniach okazało się, że ten moment trwa bardzo krótko. Kiedy wyjeżdżałem po tygodniu na wielu drzrwach nie było już w ogóle liści…

Nie przedłużając zapraszam na zdjęcia, tym razem można powiedzieć, że w pełnym kolorze. Zdjęcia powstały w trakcie trasy przez obie połoniny pierwszego dnia oraz przez Rawki działem do Wetliny dnia ostatenigo.

25.10.2021 – Aktualizacja
W związku z pojawieniem się nowego LR Classic wrzucam trochę dodatkowych zdjęć – przede wszystkim wywołanych przy pomocy profilu „Camera matching” dla R5-ki. Więcej informacji w tym wpisie.

Jedna odpowiedź do “Obłędne Bieszczady”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.