Koniec swojej tegorocznej wyprawy wakacyjnej zaplanowałem we Włoszech – a dokładnie rzecz biorąc nad, jak zawsze, pięknym jeziorem Garda. Zatrzymałem się w miejscowości Limone – traktując je jako bazę wypadową w najbardziej malowniczą, północną cześć jeziorna. Oczywiście nie obyło się bez wizyty w Malcesine oraz wjazdu na Monte Baldo i wizyty w pięknej Riva del Garda. Odkryłem też piękny punkt widokowy w miejscowości Pregasina przyklejonej do skał – mniej więcej w połowie drogi z Rivy do Limone. Choć pogoda była głównie słoneczna – nie ominęła mnie typowa dla tych terenów lokalna burza z potężnymi opadami, po której Limone wyglądało jeszcze bardziej bajkowo i soczyście. To co wyróżniało tegoroczną wizytę nad Gardą (ale i we wszystkich pozostałych miejscach) to cisza związana ze znacznie mniejszą ilością turystów. Choć na kamienistych plażach w dalszym ciągu można było spotkać sporo chętnych do kąpieli w zielono-niebieskiej wodzie jeziora, to w porównaniu do corocznego tłumu była to raczej garstka. Oczywiście z mojego punktu widzenia to dobrze – nie lubię tłumu, ale z punktu widzenia gospodarki – nie wróży to dobrze. Ale o tym wszystkim w kolejnym podsumowującym cały wyjazd wpisie...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *