10.08.2021 – DXO Pure Raw

Choć wpis nie dotyczy bezpośrednio Lightroom’a to postanowiłem go zamieścić tu – ponieważ dotyczy procesu, w którym Lighroom jest elementem podstawowym. Ale od początku…

Jak wiadomo w Lighroomie pracuję już od kilku lat i bardzo przyzwyczaiłem się do procesu obróbki w tym narzędziu. Dodatkowo używam go do skatalogowania wszystkich zdjęć jakie zrobiłem od 2000 roku – tak więc pozbycie się go w zasadzie nie wchodzi w grę. Choć ostatnie wersje LR bardzo poprawiły się jeżeli chodzi o wydajność (szczególnie przy pracy z nieco mniejszmi plikami z R5) to produkt ten dość mocno odstaje od konkurencji jeżeli chodzi o sam proces dekodowania RAW-ów. Capture One oraz produkty z serii DXO Photo Lab potrafią to robić znacznie lepiej (ilość detalu, proces demozaikowania). Próbowałem się kilka razy przenieść używając wersji testowych tych produktów – jednakże po prostu nie potrafię, LR zdecydowanie zbyt bardzo przyzwyczaił mnie do swoich procesów. Dodatkowo w subskrupcji Adobe wraz LR mam Photoshopa, którego sporadycznie użuwam w wypadku konieczności jakiegoś większego retuszu (Heal brush w LR nie nadaje się w zasadzie do niczego).

Najwyraźniej użytkowników takich jak ja jest więcej bo DXO postanowiło wyjść do nich (i jak się okazało do mnie) z produktem – DXO Pure Raw. Produkt ten, to nic innego jak pre-procesor RAW, który dekoduje RAWa, wprowadza sterowane AI odszumianie a także koryguje goemetrię oraz niedoskonałości związane z konkretnym obiektywem. Powstaje plik DNG (który jest nadal RAW-em – dokładnie rzecz biorąc liniowym, 16-to bitowym zapisem każdego kanału), który to plik można zaimportować do Lighrooma i normalnie obrobić pamiętając tylko o wyłączeniu odszumiania, wyostrzania i korekcji geometri (bo to zrobił już DXO na poziomie RAWa). Dla mnie to rozwiązanie absolutnie idealne – nie muszę porzucać „flow”, który dopracowywałem przez kilka lat a jednocześnie mam najnowszą technologię znacznie wyprzedzającą to co potrafi zrobić LR.

Oczwyiście jeszcze dopracowuję metodologię – ale wygląda na to, że oczwiście nie będę procesował DXO wszystkich zrobionych zdjęć, a jednie te, które wybiorę do publikacji. Wszakże DXO, choć zapewnia fantastyczne rezultaty, to na obrobienie każdego pliku potrzebuje sporo czasu.

Dla przykładu to samo zdjęcie pre-procesowane przez DXO oraz bez pre-procesingu z LR z zachowaniem mniej wiecej takiego samego poziomu detalu:

DXO Pure Raw
Lightroom

08.12.2020 – LR CC 10.0

Grudzień przyniósł 10-tą wersję Lightroom’a CC. Wraz z mało znaczącymi zmianami (dla mnie) w interfejsie pojawiła się zupełnie nowa funkcjonalność – color grading. Narzędzie to dostępne jest w większości „konkurencyjnych” produktów a przede wszystkim we wszystkich narzędziach do obróbki filmów. Dzięki temu narzędziu znacznie łatwiej można uzyskać efekty zmiany „nastroju” zdjęcia – funkcja, z której ja zapewne będę korzystał w znikomym stopniu.

16.06.2020 – LR CC 9.3

Dzisiaj pojawiła się kolejna, spora, aktualizacja pakietu Creative Cloud – w tym Lighroom Classic – do wersji 9.3
Pierwszą zauważalną rzeczą jest nowa ikona – Adobe zdecydowało się ujednolicić wzornictwo ikon dla wszystkich aplikacji – desktopowych i mobilnych. Ale oczywiście to kosmetyka..

Podstawową zmianą jest wprowadzenie możliwości modyfikacji koloru (hue/saturation/lightness) w maskach lokalnych – dotychczas było to możliwe tylko w ramach całego obrazu. To bardzo dobra zmiana, która wraz z maską koloru – daje zdecydowanie większe możliwości w zakresie tej bardziej „kreatywnej” obróbki. Mnie zapewne przyda się bardzo w zakresie nowego procesu obrabiania nieba – nad którym od dłuższego czasu pracuję. Z mniej znaczących zmian – wprowadzono odświeżony panel synchronizacji z chmurą (nie używam) a także możliwość tworzenia presetów zależnych od wartości ISO – zapewne nie użyję (bo w zasadzie w ogóle nie używam presetów) – ale zapewne dla innych sprawa może być bardzo przydatna. Warto też zauważyć, że modyfikacja koloru trafiła również do „chmurowej” wersji – czyli Lightroom’a CC – gdyby nie brak maski kolor – miał by on już namiastki działającego produktu…

Trzeba też podkreślić, że kilka wersji temu LR Classic otrzymał nowe wsparcie dla procesorów GPU – nie tylko w zakresie wyświetlania ale i przetwarzania obrazków. O ile w dalszym ciągu czasami LR potrafi być wolniejszy od konkurencji – to zmiana ta jednakże bardzo polepszyła wydajność – szczególnie przy pracy z dużymi 60mpix obrazkami z A7R4.

13.08.2019 – LR CC 8.4

Dziś (13.08) pojawiła się aktualizacja aplikacji Creative Cloud CC – w tym Lightrooma Classic (a także Lighroom’a CC i Photoshopa CC). Jedną z najważniejszych zmian jakie przynosi ta wersja jest rozszerzenie wsparcia dla procesora graficznego w zakresie obróbki. Dotychczas GPU używane było wyłącznie do akceleracji wyświetlania grafiki (i to głównie na monitorach o wysokiej rozdzielczości) – od wersji 8.4 procesor GPU używany jest również do obróbki zdjęć (trzeba to ręcznie włączyć w ustawieniach – na razie opcja ta nie jest włączona domyślnie). Z pierwszych prób wynika, że rzeczywiście można zauważyć „kopnięcie” w wydajności – bo nie ma co się oszukiwać, ta jest chyba największą bolączką Lightroom’a. Mam nadzieję, że zdjęcia z dużą ilością modyfikacji a przede wszystkim masek w końcu nie będą przyprawiały Lightroom’a o sporą zadyszkę.

Z dodatkowych funkcji pojawiło się „kolorowanie” kolekcji, możliwość nadania własnych nazw kolorowym tagom w bibliotece, możliwość wsadowego przetwarzania panoram oraz zdjęć HDR a także eksport do formatu PNG…

14.05.2019 – LR CC 9.3

Dzisiaj, to znaczy 14 maja, Adobe wydało kolejną wersję Lightroom’a CC Classic – tym razem oznaczoną wersją 8.3.

Od jakiegoś czasu Adobe wyraźnie stara się w każdej wersji dodawać coś nowego (oczywiście poza nowymi profilami aparatów i obiektywów, oraz poprawkami bug’ów). Nie inaczej stało się i tym razem, 8.3 otrzymał tym razem dwie nowe funkcje:

Texture expansion – czyli dodatkowy suwak w obszarze podstawowych paramerów. Jego zadaniem jest eksponowanie lub wyłagodzenie wszelakich tekstur (włosy, roślinność itp.) Pierwsze próby pokazują, że działa na podobnej zasadzie co znany już wcześniej „calarity” – jednakże nie podbija tak mocno jasności – to znaczy nie zwiększa kontrastu. Efekt jest również nieco podobny od wyostrzania, tak więc trzeba z tym drugim uważać, jeżeli stosuje się ten nowy mechanizm.

Flat field correction – to ciekawa funkcja, choć sam jeszcze jej nie przetestowałem. LR przy jej pomocy potrafi na serię zdjęć nałożyć korekcję związaną z zachowaniem się obiektywu w danych warunkach fotograficznych (winieta, przebarwienia itp.). Skąd to wie – trzeba pokazać mu przykładowe zdjęcie – czyli coś jednolicie białego sfotografowanego w takich samych warunkach jak następna seria zdjęć. Po zastosowaniu funkcji do tegoż wzorca wraz ze zdjęciami na dysku pojawią się skorygowane pliki DNG (czyli tak samo jak w enhance details).

To miłe, że Adobe dodaje nowe rzeczy do LR Classic, jednakże w dalszym ciągu uważam, że większy nacisk powinien być położony na wydajność – LR w dalszym ciągu nie jest narzędziem szybkim (szczególnie jeżeli zastosujemy większą ilość korekcji)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *